Śniło mi się

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Miałam dziś strasznie przerażający sen - przerażający na dziwnym, ambiwalentnym poziomie.

Śniło mi się mianowicie, że przeżywam akcję Nędznych psów Peckinpaha. (Uwaga, mój sen zawiera spoilery!).

Przeprowadziłam się z (oczywiście) Dustinem Hoffmanem na wieś, gdzie dach sąsiedniego budynku reperował mój były chłopak (oczywiście) Alexander Skarsgård.



Problem przerażającej ambiwalencji snu polegał na tym, że z jednej strony dokładnie wiedziałam, co czeka heroinę Psów (a jeżeli Wy nie wiecie, to niech Wam wystarczy, że Michał kilka dni temu nazwał ten film the most horrifying rape movie ever), a z drugiej strony: ej! to przecież Alexander Skarsgård! Nie poflirtowałybyście chwilę z półnagim spoconym Alexandrem Skarsgårdem?


* * * * *


1. Chciałabym zapewnić wszystkich przerażonych dosłownością snu pt. "stres przeprowadzki", że mój sen nie zawierał sceny z kotem.

2. No i teraz naprawdę będę musiała obejrzeć nową wersję Nędznych. To przerażające, ale wydaje mi się, że właśnie to będzie w tym filmie najokropniejsze:: kobiety-widzowie będą kibicować Skarsgårdowi.
Np. Kozaczek już kibicuje ("Alexander Skarsgard w remake'u Nędznych psów: tak seksowny, że aż miękną kolana").
Ohhhh, yeah.
poniedziałek, 23 maja 2011

Wczoraj w końcu - po raz pierwszy - zobaczyłam Evil Dead i Evil Dead 2. W połączeniu z tym, że wcześniej walnęłam z 5 odcinków Buffy, w nocy śniło mi się, że jestem złym wampirem wypruwającym flaki innym złym wampirom.
środa, 12 stycznia 2011

jeżeli o 1:30 w nocy dzwoni do Ciebie (zupełnie trzeźwa) koleżanka z prośbą, o powtórzenie tego snu, bo ona by chciała go opowiedzieć swojemu chłopakowi.

No więc kilka dni temu śniło mi się, że żyję w świecie w dużej mierze opanowanym przez wampiry. Świat ten ma takie targi, na których obowiązuje zawieszenie broni - ludzie nie atakują wampirów, wampiry ludzi. I ja przychodzę na ten targ z dwóch powodów. Po pierwsze, łamać zawieszenie broni i zabijać wampiry w miejscu, w którym nie spodziewają się ataku. Po drugie... spotykać się z moim kochankiem-wampirem, bo ogólnie rzecz biorąc jestem na tyle antybohaterem, żeby nie mieć sentymentalnych wyrzutów sumienia - praca nie przeszkadza mi w prowadzeniu barwnego życia prywatnego.
Sprawa komplikuje się, kiedy odkrywam, że Kajusia stała się wampirem i muszę ją zabić. Kamieniem.
czwartek, 14 października 2010

Śniło mi się dzisiaj, że razem z moim współlokatorem wracaliśmy pijani z imprezy i ukradliśmy jakiejś staruszce kostkę smalcu.
środa, 23 czerwca 2010

Śniło mi się dzisiaj, że wszystkie eseje i dokumenty Godarda na ENH miały zamiast normalnej narracji wersję śpiewaną. I my zamiast tłumaczeń puszczaliśmy do tego karaoke.
Śniło mi się też, że wujek Godard przyjechał na festiwal, strasznie mnie polubił, chciał spędzać ze mną dużo czasu i chciał, żebym to ja obsługiwała wszystkie jego projekcje i oglądała z nim jego filmy.
piątek, 04 czerwca 2010

Śniło mi się dzisiaj, że Jonas Mekas robił mi rozbieraną sesję zdjęciową w szklanej wannie w kształcie trumny. Trwało to okropnie długo i Mekas nie był zadowolony ze zdjęć.





Oprócz tego, dziękuję, już lepiej.
Wracam do blogoświata.
wtorek, 06 kwietnia 2010

Jestem już bardzo-bardzo blisko wyplucia z siebie pomysłu na tytuł doktoratu (równocześnie jestem coraz dalej-dalej od kina węgierskiego, a bliżej-bliżej Buffy).

Z tej okazji dziś w nocy śniło mi się, że głównym przeciwnikiem Buffy był Carl Gustav Jung. Na początku Jung nie mieszał się do świata Buffy, ale później wkurzył się, jak się dowiedział, że Spike jest traktowany przez badaczy Buffystudies jako cień personalny Buffy.


A masz, moja i tak słaba psychiko!


[Problem "Spike jako cień personalny z teorii Junga" sponsorowany przez Mądrą Książkę Drewniaka, na której kiedyś uda mi się położyć łapki.]
wtorek, 09 marca 2010

Moje pierwsze-odkąd-pamiętam oglądanie Oscarów uważam za bardzo udane, głównie dlatego, że udało mi się zjeść ciastko i zachować ciastko, czyli załapać się na dwie Oscarowe imprezy.

Ale tak naprawdę, to chciałam nie o Oscarach, tylko o przedoscarowym śnie (z Oscarami związanym osobą prowadzącego imprezkę w Canal+).

Śniło mi się, że w kraju objętym prawicową dyktaturą należałam do lewicowej bojówki - grupy terrorystycznej. Zaplanowaliśmy atak na uniwersytet - po pierwsze, żeby odwrócić uwagę od przewrotu, który miał się zacząć w innej części kraju, a po drugie, żeby wysadzić w powietrze kilku oficjeli, których planowaliśmy zwabić niby to na pertraktacje. Żeby narobić więcej zamieszania, na zakładników wybraliśmy obcokrajowców - studentów z wydziału amerykanistyki. Złapać ich chcieliśmy w czasie wykładu Michała O.
Michał zorientował się, co chcemy zrobić. Strasznie go to zasmuciło i próbował nas odwieść od tego pomysłu. Nie posłuchaliśmy.

Tak naprawdę wcale nie chcieliśmy wysadzać w powietrze amerykanistów - i ja byłam odpowiedzialna za wyprowadzenie ich do schronu i pilnowanie, żeby nikogo nie zawiadomili, zanim do sali wykładowej nie przyjdą ci oficjele, co to ich mieliśmy wysadzić.
Oficjele przyszli, wróciłam do mojej grupy i wtedy się okazało, że cholerny Michał O. nie wyszedł ze studentami, tylko został, żeby nie dopuścić do rozlewu krwi.

Postanowiliśmy załatwić to humanitarnie: ogłuszyć Michała i wyrzucić z pierwszego piętra, licząc na to, że jednak przeżyje
.



Tu mi się sen urwał, bo zadzwonił budzik (dodatkowy smaczek: budzę się piosenką "Relax, don't do it").
piątek, 12 lutego 2010

Dziś przez sen liczyłam sekwencje w Pieśniach z drugiego piętra. Takie prawdziwe. To znaczy rzeczywiście przypominałam sobie - ujęcie po ujęciu** - film, który widziałam jakieś 6 lat temu. Przypominanie sobie szło mi całkiem-całkiem i w sumie jedynym problem miałam z LICZENIEM. To znaczy dzisiejszą noc spędziłam na wewnętrznym mamrotaniu: ...i rozmowa przy rozchwierutanym krzyżu i wyrzucanie krzyży to razem 8, składanie ofiary to 9, a nie! wyrzucanie krzyży już liczyłam, to 8, o nie! ostatnie zamówienia w knajpie są z Do ciebie, człowieku, czyli 7, nadciągają biczownicy, czyli 7. Albo 8. 7, jeszcze raz...

To była długa i męcząca filmoznawcza noc.

____
** Pieśni składają się z kilkudziesięciu ujęć-sekwencji, długich i dopracowanych plastycznie, więc o tyle miałam łatwiej.
środa, 13 stycznia 2010

Sen z początku tygodnia: w świecie jak z Firefly'a (że Wild West Science Fiction) uciekałam przed jakimś zagrożeniem. Najbezpieczniej było schować się wśród saloonowych dziwek, tak też uczyniłam. I od razu zostałam "wynajęta" przez dwóch młodych ludzi, żeby pozornie poderwać ich kolegę. Pozornie - bo oni wiedzieli, że kolega jest gejem, ale wiedzieli też, że on się wstydzi i chciałby im zaimponować poderwaniem dziewczyny.

Ot, prosty sen, gdyby nie to, że wynajmującymi byli młody Olbrychski i Seweryn (w pełnych strojach z Ziemi Obiecanej), a kolegą-gejem był... nie, nie Pszoniak. Andrew z Buffy the Vampire Slayer.

* * *

Poza tym wszystko u mnie ok, biopsja nie bolała,wyniki za dwa tygodnie.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30