Blog > Komentarze do wpisu

Obawiam się, że powinnam nazwać ten wpis "Kraków dech zapiera"

Kiedy w czwartek, już będąc w Krakowie, odebrałam telefon od mojego spanikowanego współ-lo: "wyjechałaś z Wawy bez inhalatora, wypadł ci z torebki, znalazłem w przedpokoju na podłodze - może ci go wysłać przesyłką konduktorską?" i kiedy odpowiedziałam coś typu: "spoko, jutro wezmę sobie nową receptę, a przecież przez jedną noc nic mi się nie stanie", bogowie podsłuchiwali i robili szczegółowe notatki. Chichocząc. Jak to bogowie.

Nie róbmy tego więcej, proszę. Bo jednak przez lata noszenia przy sobie Sprzętu Do Awaryjnego Oddychania zupełnie zapomniałam, jaka astma jest, no, hardcorowo nieśmieszna. (To trochę takie wrażenie, jakby organizm zrezygnował z oddychania. To nie to, że nie możesz wziąć wdechu. Możesz, tylko po prostu twojemu organizmowi nie chce się podjąć tego wysiłku - jakby stan wydechu był naturalniejszy i przyjemniejszy. Ostatni raz miałam taki ciężki a równocześnie nieujarzmiony lekami atak, jak miałam jakieś 12 lat. I zupełnie inaczej to pamiętałam).

 

Na usprawiedliwienie tego, że wylądowałam z daleka od domu bez leków, mam to, że zawsze noszę jeden inhalator w torebce (ten, co mi wypadł), a jak gdzieś wyjeżdżam, to mam drugi na stałe w torbie podróżnej. Niestety ten drugi okazał się praktycznie pusty i akurat starczył na załatanie czwartkowego wieczoru. Plus jeżeli wyjeżdżam gdzieś z moim współ-lo, to on wozi mój trzeci inhalator w swoich rzeczach. Ale tym razem zostawiłam na podłodze w przedpokoju i współlokatora, i mój torebkowy inhalator. Ech.

(Przy okazji: gdybym nagle zmarła na tę cholerną astmę, pragnę być pochowana z tym plakatem Avengersów - 140x180 cm - który Zbo pod moją schorowaną krakowską nieobecność znalazł u mnie w pokoju i powiesił sobie na ścianie, zapewne wychodząc z założenia, że i tak nie dożyję powrotu. Mężczyźni to jednak dranie).

 

Cholera, dawno nic tu nie pisałam.
Obawiam się, że w ciągu następnych kilku dni zaleję mojego blogaska opowieściami, jak to mężczyźni są draniami i jak to w Krakowie jest fajnie, i że nadchodzi trzecie Whedonparty.

środa, 06 czerwca 2012, askakoll

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: